Jakiś czas temu wybrałam się z Izą na ciuchlandowe polowanie. Miałam szczęście, bo w moje ręce wpadła marynarka w przepięknym kolorze. Była za duża, ale kosztowała tylko 2 złote, więc było warto ją kupić.
Kupiłam też marynarkę dla męża i kawał dresowej dzianiny za 5zł z której szyję bluzę.
Tak prezentowała się przed przeróbką
Zaczęłam od rozprucia jej wzdłuż przerywanych linii (rysunek poniżej),
następnie wywijając marynarkę na drugą stronę, zszyłam ponownie 2cm obok
poprzedniego szwu. Tym sposobem marynarka z rozmiaru 40 zmniejszyła się
do 36, a może nawet 34. Nadmiar podszewki zszyłam ręcznie. Zwęziłam także rękawy i skróciłam ją o 3cm, następnie podłożyłam ręcznie. Na koniec przyszyłam
ozdobne, złote guziki oraz doczepiłam małe gwiazdki na rękawach.
Wiosną
marynarkę będę nosić z podwiniętymi rękawami, póki co zima nie odpuszcza
i bez grubego swetra się nie obejdzie.
Tak wyszło
Wybaczcie mi moje dziwne miny, ale słońce odbijające się od śniegu po prostu raziło mnie w oczy.
Wpis można zobaczyć także na cekinie :)









