czwartek, 10 lipca 2014

Legowisko dla damy...

Ponad pięć miesięcy temu, gdy Imbir miał 8tygodni, uszyłam legowisko dla pewnej damy :) Uroczej kundelki o imieniu Frania, która po licznych przejściach w końcu znalazła kochający dom. Moja bratowa poprosiła mnie o uszycie dla niej wygodnego legowiska. Problem był jednak taki, że widziałam ją tylko na zdjęciach, szyłam więc trochę na oko.
Powstało okrągłe legowisko z dwóch ciuchlandowych zasłon, z wyhaftowanym imieniem i kostką. Jako wkład posłużyła mi duża poduszka z Ikei. Wiem, że Frania legowisko bardzo polubiła, jednak z racji swoich dość sporych rozmiarów używa go raczej jako poduszki pod głowę i łapki. Mam nadzieję, że dalej je ma i że ciągle jej służy :)

A na zdjęciach zapozował 8tygodniowy Imbir. Aż nie mogę uwierzyć, że tak mi wyrósł.

piątek, 4 lipca 2014

Wiatr niewskazany- czyli przeróbka spódnicy na sukienkę.

W zeszłe wakacje, kupiłam w ciuchlandzie kilka za dużych spódnic. Każda z nich kosztowała złotówkę i była kupiona oczywiście z myślą o przeróbce. Spódnice przeleżały rok w mojej szafie, ale przyszła pora na ich przerobienie.
Na pierwszy ogień poszła zielona w groszki. Przed przeróbką była w rozmiarze XL i sięgała mi do połowy łydki. Odprułam pasek i spódnicę rozłożyłam na części, które na nowo skroiłam. Dół zrobiłam tak jak tu (ale z dłuższym tyłem), a góra powstała po odrysowaniu jednej z moich bluzek. Do tego pół godzinki szycia na overlocku (dolny brzeg, dekolt i rękawy wykończyłam mereżką) i powstał zupełnie nowy ciuch.
Niestety trzeba uważać na wiatr :)

wtorek, 24 czerwca 2014

Sukienka na wesele za 1zł? Why not :)

Co robi typowa kobieta gdy czeka ją ważna uroczystość np. ślub brata? Pewnie przemierza wzdłuż i wszerz galerie handlowe w poszukiwaniu tej jedynej, pięknej sukienki, do tego butów i całej reszty dodatków, które stworzą idealną całość. A co robi kobieta szyjąca? Oczywiście szuka odpowiedniego materiału i szyje sama. Zrobiłam tak i ja :) Tyle, że zajrzałam jedynie do szafy i zadowoliłam się dużym kawałkiem ciuchlandowej zasłony, kupionej rok, albo nawet dwa lata temu za złotówkę. Uszyłam sobie tak ukochany przeze mnie model 133 z Burdy 8/2012. Szyłam go już kilka razy klik, klik. Zmieniałam długość rękawa, marszczenie na zakładki, a tym razem sukienkę zmieniłam również z tyłu. Postanowiłam zaszaleć i zrobić sobie dekolt :)

Nie uwierzycie, ale zdjęcia trwały 10 min i zostały zrobione w trakcie wesela, dosłownie obok karczmy w której się odbywało!


czwartek, 12 czerwca 2014

ScanNcut... i wycinanie nabiera nowego znaczenia :)

Jakiś czas temu zostałam poproszona o przetestowanie nowego urządzenia firmy Brother- ScanNcut CM600. Ponieważ bardzo lubię scrapbooking z chęcią się zgodziłam.
Czym jest ScanNcut? Jest to pierwsze na świecie urządzenie skanujące i tnące jednocześnie. Jest to ploter tnący, posiadający nóż mechaniczny. Moim zdaniem jest to wspaniały sprzęt dla osób zajmujących się rękodziełem.


piątek, 30 maja 2014

Duża przeróbka- pistacjowy ołówek

Kilka miesięcy temu znalazłam w ciuchlandzie prostą spódnicę w rozmiarze 48. Piękny, pistacjowy kolor, który niestety wychodzi już z mody i dobry jakościowo materiał skusiły mnie do jej zakupu. Majątku na nią nie wydałam bo kosztowała zaledwie złotówkę :) Rozprułam więc ją kompletnie i na nowo wykroiłam spódnicę w swoim rozmiarze - model 104 z Burdy 1/2012. Tył kroiłam w taki sposób aby wykorzystać kryty suwak i mieć troszkę mniej pracy :) Przód natomiast ozdobiłam haftem w tym samym kolorze co spódnica. Podczas rozprasowywania szwów pojawiły się pewne komplikacje, moje stare żelazko postanowiło zostawić na tkaninie swoją podobiznę. Całe szczęście udało mi się jakoś skroić brakujący element. Stresu było sporo, ale uratowałam sytuację.
Spódnica wyszła całkiem fajna, jest wygodna, bardzo kobieca i niestety wyjątkowo bezlitosna :). Zdjęcia zrobiła mi moja uzdolniona przyjaciółka Martyna, wyszło niesamowicie klimatycznie!

wtorek, 20 maja 2014

W mojej pracowni...

...się dzieje! Można powiedzieć, że ostatnio z niej nie wychodzę (a raczej nie wychodzimy razem z Imbirem). Szczerze mówiąc, mój pies nie opuszcza mnie na krok, co czasem trochę utrudnia pracę. Jest jednak kochany i coraz ładniej zachowuje się w pracowni np. już nie boi się hafciarki.
Szycia mam bardzo dużo bo za niecałe trzy tygodnie mój  brat bierze ślub. Przerabiam więc suknię ślubną dla mojej przyszłej bratowej, szyję jej sukienkę na poprawiny, sobie sukienkę, dresowy-malowany zestaw dla przyjaciółki, nerkę na spacery z psem i ołówkową spódnicę. Dodatkowo testuję urządzenie ScanNcut Brothera, więc wszędzie leżą nie tylko nitki, ale i kawałki papieru. Generalnie pracy mam sporo a w mojej szwalni panuje okropny bałagan zwany artystycznym nieładem :) Ponieważ to wszystko jest w trakcie tworzenia postanowiłam przygotować fotograficzną zapowiedź tego, co niebawem pojawi się na blogu. Zapraszam zatem do mojej pracowni...