Pamiętacie jak pisałam, że babcia gwizdnęła mi ciuchlandowy łup, który miał stać się asymetryczną sukienką? Długo chodził mi po głowie taki model ale doczekałam się go w końcu:) W ciuchlandzie ( a jakże) kupiłam sukienkę ( i tu Was zaskoczę bo wcale nie za złotówkę a za 50 GROSZY!!! ) Była wyjątkowo pradawna, nawet mojej babci się nie podobała jednak cena mnie skusiła. I dobrze bo wiem już, że przy odrobinie wyobraźni wszystko można zmienić nie do poznania. Miałam Wam tyle do powiedzenia w tym poście ale jak przyszło do pisania to wyleciało mi to wszystko z głowy! Tak więc rozpisywać się nie będę. Może innym razem natchnie mnie bardziej.
Najpierw pokażę Wam efekt finalny
A tak wyglądała przed przeróbką... Cacko nie?
A więc po kolei : wycięłam kołnierzyk i powiększyłam dekolt. Następnie odcięłam rękawy. Dół sukienki zmieniłam na asymetryczny no i oczywiście całość solidnie zmniejszyłam. Chciałam aby sukienka miała dość luźny krój dobry na lato.Szyło się dość ciężko bo materiał jest śliski. Pomogła igła do dżerseju.
Brzegi obszyłam owerlokiem a następnie podłożyłam. Z dekoltem było troszkę więcej pracy ale jak widać wyszedł całkiem całkiem.
Ja tego nie namalowałam!