Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeróbka spódnicy na sukienkę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeróbka spódnicy na sukienkę. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 lipca 2014

Wiatr niewskazany- czyli przeróbka spódnicy na sukienkę.

W zeszłe wakacje, kupiłam w ciuchlandzie kilka za dużych spódnic. Każda z nich kosztowała złotówkę i była kupiona oczywiście z myślą o przeróbce. Spódnice przeleżały rok w mojej szafie, ale przyszła pora na ich przerobienie.
Na pierwszy ogień poszła zielona w groszki. Przed przeróbką była w rozmiarze XL i sięgała mi do połowy łydki. Odprułam pasek i spódnicę rozłożyłam na części, które na nowo skroiłam. Dół zrobiłam tak jak tu (ale z dłuższym tyłem), a góra powstała po odrysowaniu jednej z moich bluzek. Do tego pół godzinki szycia na overlocku (dolny brzeg, dekolt i rękawy wykończyłam mereżką) i powstał zupełnie nowy ciuch.
Niestety trzeba uważać na wiatr :)

piątek, 20 lipca 2012

Czarna mgła


Dzisiejszy post miał być szybki, ponieważ jestem na urlopie całkowicie odcięta od internetowego świata. 
W tym roku po zakupie i remoncie mieszkania musieliśmy się ograniczyć jedynie do wakacji u rodziców. 
Tak więc do końca miesiąca jestem na urlopie w Chełmie i „ na komputer” muszę chodzić do cioci 
(pozdrawiam Cię Ciociu ). Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło- zabrałam cały swój sprzęt fotograficzny więc mam nadzieję, że zrobię w tym czasie wiele pięknych zdjęć. 
Tato odbierając mnie z dworca, widząc moje bagaże powiedział „ oj to chyba na długo przyjechałaś ” Chyba nigdy nie wspominałam, że na studiach miałam fotografię i jest to moja druga pasja.

Tymczasem prezentuję spódnicę, która stała się sukienką. Duża, czarna z bardzo fajnego, delikatnego materiału wymagała kilku przeróbek. Kosztowała złotówkę i miała potencjał…


Najpierw dopasowałam ją w pasie a potem obcięłam na dole spory kawał materiału. W ten sposób powstał długi prostokąt, który przecięłam na pół. 



Następnie zszyłam dwa kawałki ze sobą . Brzeg dekoltu obszyłam gęstym zygzakiem. Na koniec doszyłam trzy złote guziczki.
Zdjęcia zrobiłam wczoraj, pogoda była niesamowita. Szykowało się na deszcz więc ledwo uciekłam przed burzą. No i muszę to powiedzieć… mój mąż chyba odkrył w sobie zmysł fotograficzny ;)
Oto efekt mojej pracy … 













Tekst sprawdził i zatwierdził Filip ( z własnej inicjatywy)- moja nimfa.